Każdy podróżnik musi gdzieś trzymać swoje rzeczy… Opcji mamy kilka
– plecak…
Średnio wygodny z ograniczoną ładownością i kiepskim dostępem do ekwipunku.
Dodatkowym argumentem zachęcającym do tego rozwiązania to ciężar. Wszystko musimy wozić na plecach, co jest bardzo męczące i na dłuższą metę niebezpieczne dla zdrowia.
Drugim sposobem na przewożenie swojego ekwipunku są sakwy.
To dużo bardziej wygodny sposób, ponieważ ciężar możemy rozłożyć równomiernie na cały rower i nie obciążamy pleców.
I tutaj zatrzymajmy się na chwilę.
Sakw mamy kilka rodzajów… Różnią się w zależności od materiału wykonania oraz sposobu mocowania i kubatury.




To na co należy bezwzględnie zwrócić uwagę przy wyborze, to wodoszczelność.
Nie ma nic gorszego niż przemoczone rzeczy w środku, których nie sposób wysuszyć.
Kwestia samego materiału jest mniej istotna, chociaż są między nimi różnicę.
Najpopularniejszym materiałem do sakw wodoszczelnych jest poliester (materiał „plandekowy”. Jest w pełni wodoodporny, dość wytrzymały na uszkodzenia mechaniczne i trwały.
Nie jest jednak opcją najlżejszą z możliwych.
Tutaj prym wiedzie cordura…



Materiał znany od lat w turystyce wszelkiego rodzaju, niezwykle wytrzymały i odporny na uszkodzenia mechaniczne, w pełni wodoodporny a do tego znacznie lżejszy iż poliester.
To opcja premium dla każdego, kto ceni sobie dodatkowe gramy zapasu na swoje rzeczy.
Sakwy różnią się też pojemnością.
Zasadniczo możemy rozróżnić większe (ok. 30 – 35l) oraz mniejsze (zwykle 15-20l)
Mniejsze zwykle lądują na przodzie naszego pojazdu a większe z tyłu.
Jeśli potrzeba więcej miejsca, mamy jeszcze tzw. worki transportowe.
Znajdziemy je w przeróżnych pojemnościach – od 10 nawet do 100l
Zwykle wystarczające są worki o pojemności ok. 40 l, ale to już zależy od rodzaju wyprawy i ilości rzeczy, które musimy zabrać ze sobą.
Ja od lat używam sakw od polskiego producenta – firmy Crosso.
Przygodę z nimi zacząłem już ponad dekadę temu od najprostszych sakw z poliestru o pojemności 2 x 30 oraz 2x15l.
Do tego zaopatrzyłem się w worek transportowy 40l i śmiało mogę stwierdzić, że w takim połączeniu nigdy nie brakowało mi miejsca.
Modele przeze mnie wybrane posiadały klasyczne metalowe haki, które dość dobrze zniosły próbę czasu i nigdy nie miałem z nimi problemu.
Jedyne, co się poddało, to mocowanie dolne – w formie taśmy z hakiem, połączone ze sobą za pomocą gumowego pierścienia.
Ten element z biegiem czasu stracił swoją elastyczność i w pewnym momencie gumowy pierścień pękł. Nie był to na szczęście problem nie do rozwiązania podczas wyjazdu, bo udało się to naprawić „trytytką”, a po powrocie zamówiłem nowe mocowania, które Crosso ma w swojej ofercie jako elementy wymienne. Tym razem nie były już na gumowym pierścieniu, a na elastycznym pasie, więc o tym problemie zapomniałem na dobre.
Ale idąc z duchem czasu i wyjeżdżając coraz więcej, przyszedł czas na upgrade. Chciałem zobaczyć ja zachowywać się będą sakwy z lepszego i lżejszego materiału. Przyszedł czas na cordurę.
Zakupiłem zestaw o tej samej pojemności, ale z innym sposobem mocowania na bagażnik. Tym razem system click i mocowanie nie metalowe, a z tworzywa.Na początku obawiałem się o trwałość, ale po kilku solidnych wyprawach się uspokoiłem. Są mocne i niezawodne, dobrze trzymają sakwy na bagażniku, ale dla spokojnej głowy zawsze wożę ze sobą kilka sztuk zapasowych, bo tutaj również Crosso udostępnia je jako elementy zamienne.
Co do wagi – są lżejsze. Nie jest to spektakularna różnica, ale czasem nawet te 400 gram na komplecie może być istotne, jeśli lecicie gdzieś z rowerem w samolocie i bagaż nadawany musi się zmieścić w określonych widełkach. Wtedy na całości możecie zaoszczędzić około kilograma, a to już sporo.
Jeśli zajmiemy się tematem odporności na uszkodzenia mechaniczne, to cordura jest jakaś turbo magiczna w tym aspekcie.
Ile razy opierałem ciężki rower o chropowate drzewa – nie zliczę.
Ile razy przesuwała się sam po ścianach – nie pamiętam
Wiem jedno… Cordura naprawdę jest wytrzymała. Podobno, nawet podczas uszkodzenia, rozdarcia – włókna są tak zaprojektowane, że uniemożliwiają, a przynajmniej mocno utrudniają dalsze uszkodzenie, a to już wystarczy, żeby ją polubić.
Mój zestaw nigdy mnie nie zawiódł, nigdy nie przemókł, nigdy się nie rozerwał, a zdarzyło mi się kilkukrotnie zgubić sakwę, bo np. zapomniałem jej zapiąć na bagażniku i wisiała sobie luźno… Też nic się nigdy nie stało…
Warto też wspomnieć o jednym ważnym elemencie – bagażniku.
On też jest istotnym elementem tej układanki, bo to na nim spoczywa większość ciężaru i musi być wystarczająco mocny, żeby temu podołać.
U mnie zawsze jeździł zestaw – sakwy i tylny bagażnik – crosso, przedni bagażnik – sport arsenal.
Oba w wersji aluminiowej, oba niezawodne… Kwestia samych śrub łączących tylny bagażnik z ramą – zawsze stosowałem standardowe (imbusowe) i nie miałem problemu z pękaniem gwintów.
Co do przedniego bagażnika (sport arsenal), to jest on mocowany na obejmach i tutaj też nie ma żadnych problemów.

Na koniec warto wspomnieć jak pakować swoje sakwy, żeby nie irytować się za każdym razem, kiedy musimy coś znaleźć a nie wiemy gdzie co mamy.
Ja stosuję następujący podział, i do tego również zachęcam.
Sakwy przednie
W jednej wożę rzeczy kuchenne – kuchenkę turystyczną, garnki, kubek, oraz takie rzeczy jak cukier, kawa, herbata i inne lekkie (saszetki „knorr”) lub izotonik w pudełku
w drugiej – zapasy jedzenia „świeżego” – pieczywo, warzywa, owoce, itp.
Dzięki temu z przodu mam jedzenie i z zewnątrz widać (po stopniu wypełnienia) co jest w środku.
Tylne sakwy to następujący podział:
jedna sakwa zawiera rzeczy cieplejsze – bluzy, polary, cieplejsze spodnie, itp
druga, to bielizna, koszulki, klapki dodatkowe akcesoria takie jak zapięcie rowerowe czy narzędzia i apteczka.
W ten sposób wagowo się to mniej więcej wyrównuje i nie przeciąża mnie na żadną ze stron.
Worek transportowy na bagażniku wozi w środku namiot (też w osobnym opakowaniu – na wypadek, gdyby był mokry) a także śpiwór, materac i poduszka.Słowem – dom jedzie w osobnej torbie.

Jako kropkę nad I możemy tutaj dodać torbę na kierownicę – tutaj nieśmiertelny Ortlieb, który przechowuje portfel, telefon, drobne rzeczy, do których chcę mieć dostęp „od razu”
Tak rozdzielony ekwipunek zapewnia mi rozłożenie masy i łatwy dostęp do tego, czego aktualnie potrzebuję.
Co sądzę o jakości wykonania?? Ja osobiście lubię prostotę od Crosso – sakwa jest pakowna, łatwo można się dostać do rzeczy schowanych gdzieś na dnie i jest stosunkowo łatwa w utrzymaniu w czystości. Z innymi producentami miałem styczność w mniejszym stopniu, ale na podstawie tego, czego doświadczyłem, mogę śmiało stwierdzić, że coby nie mówić – Crosso ma dory stosunek ceny do jakości i trwałości produktów, dlatego osobiście – Polecam 🙂
A z kodem rabatowym velozen będziecie mieć 10% rabatu 🙂